O książkach,  Wydawnictwo Initium

“Fałszywy pocałunek” – Mary E. Pearson

Wyobraźmy sobie, że żyjemy w świecie, w którym inni ludzie kierują naszym losem. Istny teatr marionetek, my w roli lalek, natomiast nasi bliscy to animatorzy, którzy pociągają za sznurki. “Fałszywy pocałunek” Mary E. Pearson to książka opowiadająca historię młodej księżniczki, która postanawia się zbuntować i porzucić rolę jej przypisaną.

Arabella Celestina Idris Jezelia to Pierwsza Córka Domu Morrighan, od teraz jej przeznaczeniem jest poślubić księcia Dalbreck, aby złagodzić napięte stosunki między dwoma Królestwami. Młodej księżniczce nie jest dane poznać człowieka, z którym spędzi resztę życia. Nie miała szansy go zobaczyć, nie wspominając już o rozmowie czy nawiązaniu jakichkolwiek więzi. Wszystko zostało zaaranżowane, a jej pozostaje to pokornie zaakceptować. Tego zapewne oczekują od Pierwszej Córki oba Królestwa. Tymczasem księżniczka, podczas gdy rękodzielnicy tworzą jej ślubny kavah, leży spokojnie ze świadomość tego, że ich oczekiwania nie będą spełnione. Dziewczyna już od dawna posiada swój własny plan na ten dzień, a w stworzeniu go i realizacji pomaga jej przyjaciółka Pauline. Po pierwszych obrządkach nadszedł najlepszy moment na to, aby wymknąć się niespostrzeżenie. Wszystko zostało wcześniej przygotowane, dziewczynom pozostaje tylko dosiąść koni i gnać ku wolności. W trakcie podróży okazuje się, że księżniczka Lia posiada wiele ukrytych talentów, które doskonaliła w młodości podczas zabaw z braćmi. Doskonale wie jak zacierać za sobą ślady i dzięki temu udaje im się dotrzeć bezpiecznie do daleko położonej wioski. Nie jest świadoma tego, że podąża za nią dwóch mężczyzn zupełnie nie powiązanych z Królestwem Morrighan i to przez nich jej marzenia na spokojne życie w odległym zakątku prysną jak bańka mydlana.

“Fałszywy pocałunek”, pierwszy tom serii “Kroniki Ocalałych” to połączenie romansu i fantastyki. Główna historia przeplatana jest fragmentami ksiąg i pieśni, które wprowadzają mistyczny klimat. Elementem fantastycznym jest tu domniemany dar księżniczki, którym w tej części jest dość skąpo obdarzona, jednak takie miarkowanie okazało się dość trafnym zabiegiem. Dzięki temu moja ciekawość nie została zaspokojona, a to jest gwarancja na to, że z pewnością sięgnę po drugi tom.

” – Ten świat wdycha ciebie, wącha, zna cię, a potem cię wydycha i się tobą dzieli. Nie należysz tylko do tego miejsca. Wiatr i czas krążą, powtarzają, uczą, ujawniają, czasami bardziej, czasami mniej. Wszechświat wie. Wszechświat ma dobrą pamięć. Tak własnie działa dar. Ale istnieją ludzie, którzy są bardziej otwarci na dzielenie się niż inni.”

Ta książka należy do tych, które czyta się z zapartym tchem. Fabuła, pomimo tego, że nie jest niepowtarzalna, to została naprawdę ciekawie skonstruowana. Historia wciągająca, intrygujący wątek poboczny. W dodatku, gra toczy się o wysoką stawkę, więc element dramatyczny też się pojawia. Obecny jest tu motyw drogi, fizycznej i duchowej wędrówki bohaterów, którzy skonfrontowani z przeciwnościami losu zmuszeni są poznać samych siebie. Według mnie najbardziej dostrzegalną przemianę przeszedł Zabójca, który po konfrontacji swoich wyobrażeń i uprzedzeń z rzeczywistością, zaczął wątpić w słuszność swojej misji.

“Usłyszałam, jak wypuszcza powietrze. Podszedł i usiadł obok mnie. Położył na kamieniu nóż z mięsem. Też zaczął patrzeć w gwiazdy.

– Lio, nie jestem w tym zbyt dobry. Prowadzę dwa oddzielne życia i z reguły jedno nie spotyka się z drugim.

– Kadenie, oszukujesz sam siebie. Nie prowadzisz ani jednego życia. Jesteś zabójcą. Żywisz się cierpieniem innych i zabierasz życie, które nie należy do ciebie.

Pochylił się i wbił wzrok w swoje stopy. Nawet w świetle gwiazd widziałam, jak zaciska szczękę, jak drży mięsień w jego policzku.

– Jestem żołnierzem, Lio. To wszystko.”

Najbardziej wyrazistą postacią w całej książce była oczywiście sama księżniczka. Zdeterminowana, pełna pasji i uporu, wytrwale dążyła do celu. Bardzo szybko dostosowywała się do danej sytuacji, a w najgorszych momentach wykazywała się ogromną dojrzałością. Jej nieokiełznany temperament dodawał fabule pikanterii.

“Nie zrobiłam tego jedynie po to, żeby uwolnić Ebana od tego ciężaru. Uczyniłam to również dla siebie. Nie byłam gotowa na pozbycie się tego, kim niegdyś byłam. Nie mogłam stać i patrzeć, jak dziecko zarzyna własnego konia.”

Autorka posłużyła się w książce narracją pierwszoosobową, jednak na przestrzeni rozdziałów zmieniały się postacie relacjonujące wydarzenia. Kwestie głównej bohaterki stanowiły większą część treści i wszystko wypadłoby naprawdę spójnie, gdyby nie fakt, że Mary E. Pearson postanowiła nas trochę pozwodzić na samym początku. Według mnie było to dość kiepskie posunięcie, które mnie tylko zirytowało. Choć mogłoby się zdawać, że na celu miało wmanewrowanie czytelnika w błędny tok myślenia.

Na sam koniec muszę wspomnieć o emocjonującym wątku miłosnym, który obejmował w tym przypadku aż trzy osoby. Nie ukrywam, że uwielbiam tego typu historie, w których bohaterka adorowana jest przez dwóch przystojnych mężczyzn. Przypuszczam, że każda kobieta dostrzeże atuty takiego układu. Zazwyczaj bywa on bardzo dobrym źródłem emocji. Lia również i tym razem wykazała się swoją nieugiętością, co sprawiło, że jeszcze bardziej ją polubiłam.

“Fałszywy pocałunek” to historia o poświęceniu, o sile przyjaźni i o miłości, która odnajdzie Cię nawet w najodleglejszym zakątku. Pełna zaskakujących momentów i ciekawych zwrotów akcji fabuła dostarcza rozrywki do ostatniej strony. Czekam z niecierpliwością na kontynuację cyklu.

 

MOJA OCENA: 7/10

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *