O książkach,  Wydawnictwo SQN

„Wiatrodziej” – Susan Dennard

Tytuł: „Wiatrodziej”
Autor: Susan Dennard
Liczba stron: 399
Wydawnictwo: SQN

 

„Wiatrodziej” to kontynuacja serii „Czaroziemie” Susan Dennard. Sprawy w Czaroziemi poważnie się komplikują. Wszelkie postanowienia pokojowe zaczynają się kruszyć. Książę Merik pada ofiarą asasyna, który roznieca pożar na pokładzie Jany. Okręt pochłania ogień i  otchłań wody, obracając go w dym i pył. Jednak los jest dla wiatrodzieja łaskawy, nie licząc obszernych poparzeń, które skutecznie odmieniają wygląd mężczyzny, wychodzi on cało z katastrofy. Merik postanawia wykorzystać swoją domniemaną śmierć, aby odnaleźć winnego ataku. Wszystkie tropy prowadzą do jednej osoby, ale czy podejrzenia są słuszne? Gdzieś na morzu inny okręt również zostaje zajęty przez ogień, tym razem ratują się dwie kobiety. Safi i cesarzową czeka długa droga, czy dotrą do Azmiru bez szwanku? Czy coś jeszcze jest w stanie je zaskoczyć? Co łączy ta dwa zamachy? Odpowiedzi oczywiście odnajdziecie w książce. Jedyne co mogę Wam gwarantować jest to, że nudzić się nie będziecie. Rozszczepieńcy, piraci, magia pochodząca prosto z otchłani, to tylko część rewelacji, z którymi przyjdzie Wam się skonfrontować.

Aktualnie siedząc i pisząc tę notkę, muszę przyznać, że mam swego rodzaju pustkę w odniesieniu co do całości historii. Niby domyślam się gdzie leży źródło czarnej magii panoszącej się po Czaroziemi, a jednocześnie cała ta kwestia jest sprawnie omijana podczas biegu wydarzeń. Wprowadza to w całą opowieść trochę zawiłości, co w pewnym stopniu zmusza czytelnika do szczegółowego śledzenia fabuły. Według mnie w drugiej części właśnie bardziej wyeksponowana jest sama akcja, która już od pierwszych stron nabiera tempa. Wszelkie relacje między bohaterami są surowe i brakuje w nich pasji, która odczuwalna była w stosunkach między Merikiem i Safi w pierwszym tomie. Mimo to autorka swe postacie obdarzyła silnymi i wyrazistymi charakterami. Nawet Iseult, z której życie wyssało pewność siebie, stawia czoło własnym demonom i ewoluuje na pewną swych wartości i mocy kobietę. Merik również przeszedł przemianę. Wraz z cielesną deformacją zyskał nową siłę i koniec końców doszedł do wniosków, które pozwoliły mu pogodzić się z losem, jaki uszykował mu Noden.

Podczas gdy bohaterowie walczą o przetrwanie, między ulicami Czaroziem wije się ciemność. Zajęci planami strategicznymi zbliżającej się wojny i odpychaniem ataków, nie dostrzegają prawdziwego zagrożenia. Do tego w dalszym ciągu pozostaje nierozstrzygnięta sprawa tajemniczego przebudzenia Prastudni i rzekomych Cahr Awenów.

Co mi się w książce podobało? Postać krwiodzieja z pewnością należy do największych atutów obu części. Jest to bohater konsekwentnie kreowany. Trudno nie ulec potędze, którą emanuje Aeduan. Mnich stanowczo dąży do celu, przy tym roztaczając aurę niedostępności. Kolejnym plusem są zaskakujące zwroty akcji, oraz ich mnogość. Niełatwo oderwać się od książki, nie kończąc najpierw całego rozdziału. W drugim tomie, jak i w pierwszym jesteśmy świadkami narodzin nowych gatunków istot magicznych. Człowiek z zaciekawieniem zapoznaje się z opisem Górskiego Nietoperza. Co więcej, powtórzę to co pisałam odnośnie „Prawdodziejki”, cały koncept na świat magiczny w tej serii jest dobrze przemyślany, a zarazem nieszablonowy. Nowe nie zawsze znaczy lepsze, ale w tym przypadku autorka zasługuje na wielkie brawa.

Zalet mogłabym wymieniać wiele, dlatego przejdę do wyróżnienia punktów, które były dla mnie drażniące. Każdy rozdział zabierał nas do innego bohatera, a że przez większą część książki rozrzuceni byli po całej Czaroziemi, to nie sposób było oscylować między nimi bez zgubienia wątku po drodze. Dodatkowo nierozstrzygnięte wątki godzą w moją ciekawość, ale niecierpliwość to już tylko mankament mojego charakteru, a nie książki.

Nie muszę polecać tej pozycji, ponieważ każdy kto przeczytał „Prawdodziejkę” bez wahania sięgnie po kontynuację. Dodam, że 3 tom w oryginale nosi tytuł: „Bloodwitch”. Ciekawe czy doczekamy się polskiej wersji w nadchodzącym nowym roku i czy tłumaczenie tytułu będzie taką niespodzianką, jak tłumaczenie 3 tomu Dworów.

 

„Wolność ma różne odcienie. Całkowita wolność nie zawsze jest dobra, a jej brak nie zawsze zły.”

„Zmieniała tylko maski, mając nadzieję, że któraś wreszcie będzie pasować do jej twarzy, że któraś w końcu wypędzi z jej serca to dojmujące uczucie pustki.”

„Zassał powietrze przez zęby, wypełnił szczelnie płuca, a potem pozwolił mu rozejść się po ciele. To pierwsza lekcja, jakiej uczył się jako mnich: jak oddychać, jak oddzielić się od uczucia bólu. Człowiek nie jest swoim umysłem. Nie jest swoim ciałem. To tylko narzędzie umożliwiające mu dalszą walkę.”

 

Moja ocena: 7/10

 

 

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *