O książkach,  Wydawnictwo Albatros,  Życie w kadrze

“Dziwna pogoda” – Joe Hill



Tytuł: 
„Dziwna pogoda”
Autor: Joe Hill
Liczba stron: 512
Data wydania: 5 września 2018
Wydawnictwo: Albatros


Pewnie nie będzie dla Was tajemnicą, że Joe Hill to syn Stephena Kinga. Ja zostałam skonfrontowana z tym faktem w momencie, kiedy wygooglowałam sobie biogram tego autora po ukończeniu lektury “Dziwnej pogody”. To pierwsza książka Hilla, po którą sięgnęłam i z pewnością nie ostatnia. Jest to zbiór czterech opowiadań na pierwszy rzut oka niepowiązanych ze sobą, w których poruszane są kontrowersyjne tematy wywołujące z reguły ogólne poruszenie i skrajne opinie, a część z nich zawiera elementy fantastycznonaukowe.

“Zdjęcie” to krótka historia młodego chłopaka, który jest typem bystrego introwertyka z predyspozycjami na wynalazcę. Michael Figlione pewnego dnia na swojej drodze spotyka byłą gosposię, która jak mu wiadomo, cierpi na zaniki pamięci. W obawie o jej bezpieczeństwo postanawia pomóc i odprowadzą ją do domu. Staruszka mówi chaotycznie i wspomina o swoim prześladowcy, który nieustannie robi jej zdjęcia. Chłopak traktuje wypowiedzi Pani Beukes z przymrużeniem oka, ponieważ jest świadom, że to kolejny objaw postępującej choroby. Kobieta ostrzega Michaela, aby uważał na fotografa. Jeszcze tego samego dnia Figlione staje oko w oko z Panem Polaroidem.

“Naładowany” to opowieść o wielokrotnym zabójstwie przedstawiona z kilku perspektyw. Kellaway jest ochroniarzem i podczas swojej zmiany staje się świadkiem strzelaniny w centrum handlowym. Sprawnie obezwładnia napastnika, starając się zapobiec większej tragedii i dzięki tej heroicznej postawie zostaje okrzyknięty lokalnym bohaterem. Całą sytuacją zaczyna interesować się miejscowa dziennikarka, która powoli wyciąga brudy ochroniarza, jednocześnie stawiając znak zapytania nad sprawą strzelaniny.

“Wniebowzięty” najbardziej odbiega od wszystkich opowiadań zamieszczonych w “Dziwnej pogodzie. Jest to relacja chłopaka o imieniu Aubrey , który w wyniku nieudanego skoku ze spadochronem trafia na myślący obiekt w kształcie chmury. Zostaje zawieszony kilka kilometrów nad ziemią, tylko on i jego spanikowane serce. Z każdym krokiem i myślą dokonuje coraz to ciekawszych odkryć dotyczących obiektu, na którym się znalazł.

“Deszcz” przypominał mi swoim charakterem swego rodzaju wizję apokaliptyczną. Nad Bourder zawisają chmury, z których spada lawina kryształowych gwoździ zamiast deszczu, niosąc ze sobą śmierć i spustoszenie. Lokalna sekta uznaje to zabójcze zjawisko pogodowe za pierwszy alarm przed apokalipsą, natomiast rząd dopatruje się w nim ataku terrorystów. Dla Honeysuckle Speck teraz jednak najważniejsze jest, aby przekazać informacje o śmierci swojej dziewczyny i jej matki ojcu, który od pierwszych śmiertelnych opadów nie odbiera telefonu. Pozostaje jej ruszyć w drogę pieszo z nadzieją, że zdąży się schronić przed kolejną falą krystalicznych igieł.

Joe Hill za pomocą tych krótkich opowiadań zaszczepił we mnie sympatię do nowel. Jestem zafascynowana tym, że w tak okrojonej formie można zawrzeć tak wiele. Poruszone tam zostały kwestie, które stanowią obiekt sporów od dawna. W swoich tekstach oscylował wokół rasizmu, ksenofobii, homofobii, czy sekt. Nie zabrakło tu również miejsca na historię niespełnionej miłości, czy abstrakcyjną opowieść o demonicznym aparacie fotograficznym. To wszystko ujęte w 4 krótkie minipowieści, które czyta się z zapartym tchem.

Jeśli miałabym wybrać opowiadanie, które najbardziej odcisnęło się w moim sercu to wskazałabym na to o tytule “Naładowany”. Wstrząsająca historia, w której problem ksenofobii ujęty jest z kilku punktów widzenia. Hill przez 166 stron trzymał mnie w napięciu, wielokrotnie zszokował, rozbudził nadzieję, a na sam koniec doprowadził do łez. Za pośrednictwem tej historii po raz kolejny w literaturze został poruszony problem nietolerancji i ciasnoty poglądów, który jest źródłem wszelkich konfliktów międzykulturowych. Autor w przejmujący sposób ukazał obłęd kryjący się za fasadą uprzedzeń i wywołał we mnie skrajnie negatywne emocje. Uważam, że to tekst istotny i naprawdę warto się z nim zapoznać, ponieważ, mimo iż nasza świadomość rośnie, to w społeczeństwie wciąż nie brakuje ludzi, którzy nie rozumieją, że nie mamy wpływu na miejsce, ani czas naszego urodzenia. Tych, którzy nie dostrzegają, że pod powierzchnią odmienności kryje się taki sam człowiek, godny szacunku i miłości.

Po przeczytaniu “Dziwnej pogody” jestem pewna, że będę częściej sięgać po tego typu zbiory opowiadań, ponieważ miałam wrażenie, jakbym błyskawicznie przeczytała cztery różne książki. To naprawdę zadziwiające, że wystarczy sto stron, aby wykreować intrygującą fabułę, pełnowymiarowych bohaterów i dodatkowo poruszyć kwestie moralne. Pierwsze spotkanie z twórczością Joe Hilla uważam za udane i jeśli jeszcze nie czytaliście “Dziwnej pogody” to zachęcam, ponieważ w tej gamie osobliwych historii z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.

“Aż dziw, że ludzie tak szukają miłości, gdy się pojmie, ile wiąże się z tym lęku. To całkiem tak, jak kiedy po wygranej na loterii trzeba zapłacić podatki.”

“To co prawdziwe, poznawało się nie po nieskazitelności, lecz po niedoskonałościach.”


Moja ocena: 7/10

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *