Dom Wydawniczy REBIS,  O książkach

“Ostatni portret Melanii” – Ewa Madeyska




Tytuł: „Ostatni portret Melanii”
Autor: Ewa Madeyska
Liczba stron: 344
Data wydania: 22 maja 2018
Wydawnictwo: Rebis


“Ostatni portret Melanii” Ewy Madeyskiej to historia dwójki znajomych, którzy wyruszają na poszukiwania Melanii Łuckiej. Igor Żurek, partner Melanii, niedzielny poranek wita w dość osobliwych okolicznościach, mianowicie budzi się otoczony śladami sobotniej imprezy. Po wstępnej ocenie sytuacji z pewnym niepokojem odnotowuje nieobecność Melanii, której z całą pewnością oświadczył się wczorajszej nocy. Postanawia powiadomić policję i doprowadzić się do porządku. Po wstępnych zeznaniach mężczyzna udaje się do żArtu, galerii sztuki, którą otworzyli w Dobroczyniu wspólnie z Melanią. Tam zastaje Nikolę Napiecek, która zajmuje się sprzedażą obrazów Żurka, po niełatwych negocjacjach dziewczyna postanawia pomóc zdesperowanemu mężczyźnie. W międzyczasie odkrywają, że posiadane przez nich informacje na temat Melanii znacznie się różnią. Co ukrywa tytułowa bohaterka i czy porzucony pierścionek zaręczynowy ma jakieś znaczenie? Odpowiedzi na te pytania i fenomenalną zabawę w bonusie odnajdziecie w pierwszym tomie trylogii “Ostatnie” Ewy Madeyskiej.

Nie będę owijać w bawełnę i już na samym początku napiszę, że to była jedna z lepszych książek, jakie ostatnio czytałam. Zarwałam noc dla Igora i Nikoli i nie żałuję, bo bawiłam się wybornie. Zacznę od tego, że historia jest niezwykle dynamiczna a dzieje się to za sprawą motywu drogi obecnego w książce. Bohaterowie są w nieustającej podróży, podczas której raz za razem natrafiają na rozmaite komplikacje. Dopełnieniem wartkiej akcji jest postać Nikoli, którą można opisać za pomocą trzech słów: zaradna, energiczna i zadziorna. Odniosłam wrażenie, że jest całkowitym przeciwieństwem Igora, który w moich oczach jawił się jako nieporadny, nieskomplikowany człowiek o pasywnym podejściu do życia. Do momentu poznania Melanii prowadził przeciętne życie w otoczeniu dwójki przyjaciół i swojej sztuki. Kobieta wzięła go pod swoje skrzydła i w pewnym sensie nadała jego życiu właściwy kształt.

W fabule nie zabrakło napięcia, które budowane jest za pomocą zainicjowanych przez autorkę kryzysowych sytuacji. Pojawia się również konflikt wewnętrzny, który panoszy się jak huragan i rozsiewa wątpliwości w umyśle bohatera. Jednak dla mnie najistotniejszą cechą tej książki jest realizm. Sama fabuła może nie należy do tych realistycznych, jednak niektóre sceny, tło wydarzeń czy bohaterowie są tak doskonale wykreowane i tak polskie, że miałam wrażenie, jakbym słuchała relacji znajomego, a nie czytała powieść.

Książka przesiąknięta jest pozytywnym nastrojem i komicznymi sytuacjami. Niesamowite jest to, że Ewa Madeyska za pomocą humoru potrafiła te ponure kwestie pokazać zupełnie z innej perspektywy. Autorka dzięki temu stworzyła inteligentnych bohaterów, którzy nawet najgorszej sytuacji potrafili stawić czoła i do życia podchodzili z dystansem. To właśnie za sprawą tego nietuzinkowego poczucia humoru Ewa Madeyska trafiła na listę moich ulubionych autorów. Uwielbiam dowcipnych pisarzy, ponieważ dzięki nim sama zmieniam swoje spojrzenie na sprawy, które spędzają sen z powiek.

“Ostatni raz palił w szóstej klasie. Tak, żeby ojciec zobaczył. Tak, żeby się rozgniewał. Tak, żeby okazał prawdziwe emocje i sprał Igorowi tyłek. Nigdy wcześniej i nigdy później Igor nie był tak blisko z ojcem.”

“Promocja – westchnął. – Najmłodsza religia, a wyznawców ma więcej niż chrześcijaństwo.”

Gdy przewróciłam ostatnią stronę, zamknęłam oczy i pomyślałam, że to książka, która w 100% trafiła w mój gust. Będę ją wspominać i polecać komu się da, bo o takich tytułach trzeba mówić. Jestem wdzięczna za takich autorów, bo to dzięki nim mam ochotę sięgać po książki.


Moja ocena: 10/10

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Rebis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *