O książkach,  Wydawnictwo Initium

“Runa” – Vera Buck



Tytuł: 
„Runa”
Autor: Vera Buck
Liczba stron: 592
Data wydania: 3 września 2018
Wydawnictwo: Initium


Johnann Richard Hell przybył do Paryża, aby zdobyć tytuł doktora. Jednak mimo trzyletniego pobytu w mieście wciąż nie ma planu na swoją pracę doktorską. Czynnikiem motywującym dla Joriego okazuje się przyjazd przyjaciela z rodzimej Szwajcarii. Podczas rozmowy z Paulem przypomina sobie, dlaczego wybrał się na studia medyczne. Obu mężczyzn w kierunku psychiatrii popchnęła choroba Pauline, siostry Paula. Mimo upływu tych kilku lat Jori wciąż wierzy, że ich wspólna, zwyczajna przyszłość jest możliwa. Taka, w której nie będzie miejsca na czujne spojrzenia lekarzy i kolejne eksperymenty. Ma nadzieję, że dzięki przebytej praktyce w jednym z najbardziej cenionych szpitali zyska odpowiednie doświadczenie i umiejętności, które pozwolą mu odkryć metodę na poskromienie zaburzeń, z jakimi zmaga się jego ukochana. Obraz, który sobie tak dokładnie wykreował, szybko stracił wyraz po otrzymaniu informacji, jakimi zasypał go Paul. Jori uświadamia sobie, że ma za mało czasu, aby marnować go dodatkowo na bezczynne czekanie i bierne obserwacje. Tymczasem do szpitala trafia Runa, mała dziewczynka, której mimo starań lekarzy, wciąż nie postawiono diagnozy. Młoda pacjentka przejawia bardzo agresywne zachowania, jednocześnie nie okazując przy tym żadnych uczuć. Jej przypadek stanowi zagadkę, a Jori w nagłym przepływie odwagi zgłasza się na ochotnika do przeprowadzenia operacji na otwartym mózgu dziewczynki. Zabieg ten ma być dla studenta przepustką do uzyskania tytułu doktora. Nie wolno nam jednak zapomnieć, że Runa również skrywa historię, którą chciałaby się z nami podzielić.


Książka Very Buck według mnie gatunkiem oscyluje między thrillerem a horrorem. Patrząc pod kątem fabuły bardziej, ma się ku temu pierwszemu, natomiast biorąc pod uwagę klimat i samą postać Runy widać tu elementy charakterystyczne dla literatury grozy. Akcja toczy się w Paryżu, jednak w treści pojawiają się wstawki z przeszłości odgrywające się w Szwajcarii, które stanowią element uzupełniający historię Joriego. Co za tym idzie czas akcji również, można podzielić na ten właściwy i ten z retrospekcji bohatera.


Narracja w „Runie” zmienia się w zależności od tego, z jaką postacią mamy akurat do czynienia. Narracja trzecioosobowa jest obecna w przypadku fragmentów odnoszących się do Joriego, Lecoqa, Frederica i Gerarda. Odstępstwo od tej metody pojawia się przy postaci Maxima, który najwyraźniej jest autorem całej historii. To jedyne rozdziały, w których pojawia się pierwszoosobowa narracja. Autorka uzyskała oryginalny efekt dzięki wprowadzeniu drugiego narratora. Przedstawiona historia wzbogaciła się przez to o bezpośrednie refleksje, myśli i emocje bohatera.


Powieść podzielona jest na sześć części, w których skupia się kilka istotnych wątków. Dodatkowo trzeba nadmienić, że autorka stworzyła dość różnorodną galerię bohaterów, wliczając w to również tych epizodycznych. Nawet te mało istotne postaci uformowała tak, aby nie zaginęły w tłumie.
Będę z Wami szczera i przyznam, że do połowy książki czułam lekkie rozczarowanie w związku z tym, że kwestia Runy jest tak oględnie potraktowana. Tak bardzo zaintrygował mnie jej przypadek, że doszukiwałam się wzmianek o niej na każdej z czytanych stron. Wielkim zaskoczeniem dla mnie było to, że gdy zamknęłam książkę, to stwierdziłam, że nie mogło być inaczej. Nie zmieniłabym nic w tej historii. Vera Buck słowami namalowała nam przerażający obraz przedstawiający początki psychiatrii. Między rzeczywistymi postaciami umiejętnie osadziła te fikcyjne, a różnica między tymi dwiema grupami była niedostrzegalna. Mamy tu również przykład naprawdę świetnie skomponowanej zagadki. Pojawiają się ofiary, natomiast znalezione ślady nie są jednoznaczne i sugerują kilka rozwiązań. Autorka perfekcyjnie manipuluje uczuciami czytelnika. Przez to, że całą sprawę obserwujemy z kilku różnych perspektyw, rodzi się w nas konflikt, stajemy przed dylematem: ufać sercu, czy rozsądku.


Teraz przejdę do najistotniejszej dla mnie kwestii, mianowicie atmosfery panującej w książce Very Buck. Już sam prolog daje nam przedsmak tego, na co natkniemy się czytając „Rune”. Autorka przez pozornie zwykłe opisy potrafi sprawić, że włos się jeży na głowie, a nocne czytanie przestaje być optymistyczną wizją. To nie jest lektura, przy której można się zrelaksować, wręcz przeciwnie, to historia, która pobudza percepcję i napędza wyobraźnię. Szczegółowe i drastyczne opisy przeprowadzanych eksperymentów powracały do mnie w formie makabrycznych obrazów jeszcze długo po zamknięciu książki. Dopełnieniem mrocznej atmosfery jest sama Runa, którą obserwujemy oczami bohaterów. Każdy z nich widzi w niej wynaturzoną istotę, której nie da się już w żaden sposób pomóc. Jedynie Jori dostrzega, że gdzieś pod powłoką obłędu kryje się skrzywdzone dziecko.


Tak wiele jeszcze dałoby się powiedzieć o powieści Very Buck, myślę jednak, że ten czas lepiej przeznaczyć na lekturę książki i sprawdzenie co jeszcze skrywa ten intrygujący tytuł. Gwarantuje Wam, że warto, ponieważ ostatecznie historia ta porusza bardzo ważną kwestię. Alarmuje i przypomina, że natura ludzka kryje w sobie również ciemne strony, a poczucie władzy może doprowadzić do zatracenia hamulców moralnych.

Moja ocena: 9/10


Cytaty

„Odwrócił się i zerknął przez szybę. Inni klienci kawiarni pochylali się posępnie nad gazetami, by między słowami szukać ludzi, którym wiodło się jeszcze gorzej niż im. „

„Ludzie na zewnątrz znikali w śnieżnej zamieci. Szli zlinczować kogoś, kto niepostrzeżenie zakradł się do mojego wiersza.„


Jeśli chcecie sami sprawdzić czy to książka dla Was poniżej udostępniam Wam link do fragmentu “Runy”: 

http://bit.ly/RUNA-FRAGMENT



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *