Aktualności,  O książkach,  Wydawnictwo Initium

“Mała baletnica” – Wiktor Mrok



Tytuł: 
„Mała baletnica”
Autor: Wiktor Mrok
Liczba stron: 672
Data wydania: 7 czerwca 2018
Wydawnictwo: Initium


Wieczorową porą major Alona Nikiszina odbiera nieoczekiwane połączenie od swojego podwładnego. Niechętnie udaje się pod adres podany w rozmowie telefonicznej z Sasza. Scena jaką zastaje na miejscu budzi w niej skrajne emocje. Już na samym początku zostaje skonfrontowana z obrazem dojrzałej kobiety, rozpostartej na łóżku wyściełanym krwią. Twarz delikwentki jest zdewastowana. Tymczasem bardziej druzgocące odkrycie podwładni zostawili na sam koniec. Prowadzą ją do pokoju przypominającego sale do tortur erotycznych i oznajmiają, że to właśnie w tym miejscu zastali kolejną ofiarę. Policjanci przeszukujący dom natknęli się na nagą, trzynastoletnią dziewczynkę unieruchomioną na stole przypominającym dyby. Już na pierwszy rzut oka widać, że ta sprawa jest o wiele bardziej zawikłana. Wszystko wskazuje na to, iż trafili na ślad makabrycznej działalności. Śledczy po nitce do kłębka powoli docierają do skandalicznej prawdy.

Wiktor Mrok skrupulatnie opisał nam przebieg śledztwa dotyczącego produkcji i rozpowszechniania na skalę światową dziecięcej pornografii. Fabuła, jak już pewnie wiecie, oparta jest na faktach. To sprawia, że czytelnik do przedstawionej historii podchodzi z większą uwagą, a nawet z szacunkiem. Często mówi się, że dana książka wciąga już od pierwszych stron. Tym razem powiem więcej. To właśnie pierwsze strony są tu kluczowe i stanowią swego rodzaju schemat genezy tej dewiacji jaką jest pedofilia. Autor precyzyjne oddaje tragizm sytuacji w jakiej znalazła się tytułowa baletnica. Jednocześnie zarysowując nam jej portret psychologiczny.

Już sam motyw przewodni jest źródłem wszelkich skrajnych uczuć, mimo to autor osobiście postarał się o to by wykrzesać z nas możliwie szeroka paletę emocji. Zmierzam do tego, że nawet w tak smutnej i zatrważającej historii znalazło się miejsce na symboliczny dowcip, czy wielkoduszność bohaterów. Wykreował grupę niesamowitych śledczych, których obdarzył różnorodnymi osobowościami. Dzięki czemu prowadzona sprawa ukazana była wielowymiarowo. Istotna również była tu obecność homoseksualnej policjantki, która była szlachetną i wrażliwą na ludzkie cierpienie osoba. Ostatecznie sama związana była z dziewczyną, której życie także nie oszczędzało. Przyjęła ją pod swój dach i podarowała to co w takich sytuacjach najważniejsze, poczucie bezpieczeństwa. W śledztwie wykazała się przenikliwością i odwagą, a swoją obecnością wprowadzała dużo pozytywnej energii.

Wraz z tokiem sprawy dowiadujemy się jak problem pornografii dziecięcej wygląda w perspektywie prawa. Niestety w tamtych czasach można było dostrzec wyraźną lukę w przepisach, która pozwalała na uniknięcie konsekwencji prawnych, dzięki podjęciu odpowiednich środków ostrożności. W tym momencie docieramy do najważniejszej kwestii, mianowicie poszkodowanych dzieci. Przyglądając się śledztwu mamy do czynienia z relacjami ofiar molestowań, którymi są dziewczynki w wieku 5-16 lat. Przerażające jest to, że mimo krzywd jakich doznały, nie przyznały się najbliższym do czego są przymuszane. Jednak autor szczegółowo wyjaśnia nam jaki był powód ich milczenia i jak odbywało się rekrutowanie kolejnych dziewczynek. Tymczasem najbardziej przygnębiający jest fakt, że zeznania dziecka w toku postępowania są czynnością procesową i ich weryfikacja polega na analizie wielu czynników. Jego zdanie jest czasami niewiele warte, dlatego tak ważna w tym przypadku jest profilaktyka społeczna. Budowanie świadomości, oraz przestrzeganie przed zagrożeniami płynącymi z internetu, ale także ze świata realnego, to bardzo ważne i potrzebne działania.

“Mała baletnica” to tytuł, który już zawsze pozostanie w mojej pamięci. Lektura tej książki okazała się być dla mnie bardzo ważną lekcję, dzięki której uświadomiłam sobie jak bardzo rozpowszechniony jest ten problem, oraz kolejny raz przekonałam się, że ludzkie bestialstwo nie zna granic.

 

Moja ocena: 8/10

 

One Comment

  • Zaczytanajola

    Fantastyczna recenzja. Zgadzam się z nią, również ta powieść mi się podobała, było czuć ten cieżar tematy i dramatyzm. Akcji rôwnież nie zabrakło, aczkolwiek mogło być jej jeszcze więcej. Mrok podszedł do tematu perfekcyjnie, co czyni powieść dobrym materiałem na film bądz serial . Postacie miały emocje i były wyraziste niż w poprzedniej części. Jedyna rzecz, która nie daje mi spokoju to tajemnicza postać Rudolfa sądzę, że autor będzie jeszcze jego wątek ciągnął przy następnych częściach. Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili do mnie http://www.zaczytamajola.blogsopt.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *