Aktualności,  O książkach,  Wydawnictwo Kobiece

“Dzień, w którym Cię straciłam” – Fionnuala Kearney



Tytuł: 
“Dzień, w którym cię straciłam”
Autor: Fionnuala Kearney
Liczba stron: 447
Data wydania: kwiecień 2018
Wydawnictwo:  Kobiece


„Dzień, w którym Cię straciłam” to książka, na którą bardzo czekałam. Nie odnoszę się dokładnie do tego tytułu, tylko do treści i przekazu jaki ze sobą niesie. To zdecydowanie jedna z tych pozycji, które czyta się ze łzami w  oczach, a czasami podczas lektury nachodzi ochota by wstać i już teraz zacząć poprawiać swoje relacje z bliskimi.

Jess, w dzień jarmarku bożonarodzeniowego, dostaje wstrząsającą wiadomość. Anna, jej córka, ginie w wypadku lawinowym. Ogromną masa śniegu zasypuje grupę przyjaciół, niestety nadal trwają poszukiwania ciał dwóch osób – Anny i jej przyjaciela Lawrence’a. Zdruzgotana matka nie chce dopuścić do siebie wiadomości o śmierci córki, dopóki nie znajdą ciała. Przez te kilka tygodni trwa w zawieszeniu oczekując na wieści. Wciąż żyje nadzieja, że jakimś cudem jej jedyne dziecko ocalało i niebawem przekroczy próg domu. Tym, co trzyma ją jeszcze w ryzach i nie pozwala się rozpaść jest obecność ukochanej wnuczki, pięcioletniej Rose. To dla niej wciąż znajduje jeszcze siłę, aby wstawać każdego dnia. Nieustające napięcie i niewiedza sprawiają, że Jess w każdy możliwy sposób stara się przybliżyć do córki, znajduje ją w każdej rzeczy, która należała do niej. Niestety im głębiej zagląda, tym ciekawsze informacje odkrywa. Okazuje się, że sekrety, które skrywała Anna mogą zaważyć na losach rodziny.

“Lubimy myśleć, że znamy naszych najbliższych, ale często potrafią nas zadziwić.”

Fionnuala Kaerney w swej książce w dużej mierze skupiła się na emocjach i relacjach międzyludzkich. Poruszyła uniwersalny, ale i trudny temat, który choć przerobiony na wiele sposobów, nigdy się nie wyczerpie. Wraz z bohaterami wkraczamy do ich domów, jesteśmy świadkami każdej przebytej rozmowy, widzimy ich upadki i wzloty. Wkrótce zdajemy sobie sprawę, że zaczynamy się przejmować ich życiem i z całego serca pragniemy, aby pokonali przeciwności losu.

Jess została wykreowana na nadopiekuńczą matkę, która nawet z całym pokładem bezwarunkowej, lecz czasami duszącej miłości, jest wspaniałym rodzicem. Myślę, że autorka poprzez stworzenie tej postaci chciała pokazać, że potrafimy bezgranicznie kochać, nie zdając sobie sprawy, że jednocześnie zachowujemy się samolubnie. Najważniejszą rolę w tym przypadku odgrywa strach, który nakazuje nam dbać o tę osobę i chronić przed wszelkimi zagrożeniami. To naturalne, że boimy się straty, ale musimy uświadomić sobie, że poprzez kontrolę i narzucanie ograniczeń, ranimy tych, na których nam najbardziej zależy. Bohaterka dostrzega w sobie tę wadę i stara się stawić czoła obezwładniającym lękom.

“Matka spędza połowę życia na ćwiczeniu udawania uśmiechu, w chwilach gdy serce będzie podchodzić jej do gardła.”

Chciałabym również odnieść się do postaci ojca Anny, który stał się dla mnie bohaterem godnym naśladowania. Mimo, że pojawiał się w fabule stosunkowo rzadko, jego obecność odcisnęła się znacząco na kartach książki. Stawił czoła tej trudnej sytuacji w jakiej znalazła się ich rodzina, wziął na siebie ciężar wszystkich powinności, był opoką dla byłej żony i pocieszał ją pomimo, że cierpiał po stracie córki, tak jak ona.

„Dzień, w którym Cię straciłam” to powieść, która oprócz głębokiego przekazu zawiera w sobie również ostrzeżenie. Mianowicie, krocząc ścieżką popełnionych przez Anne błędów, uświadamiamy sobie, że nasze decyzje bardzo często wpływają na życie innych ludzi, a te złe mogą doszczętnie je zniszczyć. “Efekt domina, Anno”.

Gdzieś pośrodku tych wszystkich osób jest mała dziewczynka, która tęskni za mama i ma nadzieję, że wreszcie będzie mogła wtulić się w jej ramiona. Mimo, iż ma niewiele lat, emocje z jakimi się zmaga niczym się nie różnią od tych, z którymi muszą radzić sobie dorośli. Co z kolei podsuwa nam pewną refleksję. Są rzeczy, którymi dzieci w ogóle nie powinny się przejmować. Sprawy, które bezlitośnie odbierają im smak dzieciństwa, radość i beztroskę. Sytuacje, które sprawiają, że dojrzewają zbyt szybko.

Słowa, jakimi autorka posługuje się w książce, zawierają ogromny ładunek emocjonalny. Pisze wprost do serca. To sprawia, że tocząca się akcja staje się mało istotna, liczy się to co bohaterowie mają nam do powiedzenia. Narracja podzielona jest między Jess i Theo, jej przyjaciela, który jest lekarzem. Między rozdziały wplątane są również wpisy z bloga prowadzonego przez Anne.

Książki o stracie, to bardzo ważne książki. Przypominają nam jak istotna w naszym życiu jest obecność drugiego człowieka, jak wiele znaczy każdy oddech i każda chwila naszego istnienia. Wzruszają i motywują do zmian. Dzięki nim zwalniamy, łapiemy oddech i przyglądamy się naszemu życiu. Uważam, że to naprawdę wartościowa i poruszająca historia, którą mogę z czystym sumieniem polecić.

 

 

 

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *